Zamieszania z nowelizacją ustawy o PIP ciąg dalszy

Zamieszania z nowelizacją ustawy o PIP ciąg dalszy

Nowelizacja projektu reformującego Państwową Inspekcję miała zachwiać rynkiem pracy od 1 stycznia 2026 roku. Niespodziewanie dla wszystkich, praktycznie w ostatnim momencie, z niej zrezygnowano, a przynajmniej czasowo ją wstrzymano. Nowy projekt ustawy pojawił się dopiero 12 lutego br., a nowe przepisy podobno zaczną obowiązywać najwcześniej od 1 stycznia 2027 roku. Przyjrzyjmy się temu, co ma się zmienić, w takim kształcie, jaki dziś zakłada projekt ustawy. Bo chyba nikt nie odważyłby się zaryzykować twierdzenia, że to wersja ostateczna.

Główne założenia poprawionej nowelizacji

Główne założenia proponowanych przepisów pozostają niezmienne - chodzi o zwiększenie ochrony pracowników poprzez nadanie inspektorom pracy prawa do zamiany pozornych umów cywilnoprawnych i B2B w umowy o pracę w drodze decyzji administracyjnej.

To, co się nie zmienia, to cel nowelizacji, a więc ukrócenie prób obchodzenia prawa w postaci zakazu zastępowania umowy o pracę umowami cywilnoprawnymi w sytuacji, w której w rzeczywistości spełnia ona definicję stosunku pracy, a więc: praca jest wykonywana osobiście, pod kierownictwem, w określonym miejscu i czasie.

Niezmiennie więc, tak w pierwotnym, jak i obecnym projekcie nowelizacji, inspektor pracy ma uzyskać uprawienie do zakwestionowania obowiązującej umowy cywilnoprawnej lub B2B i uznania, że w rzeczywistości spełnia ona warunki umowy o pracę.

Na początek inspektor pracy wyda pracodawcy polecenie usunięcia naruszenia, a pracodawca będzie miał wówczas do wyboru dwa rozwiązania: albo zawrze z pracownikiem umowę o pracę albo zmieni sposób wykonywania umowy cywilnoprawnej, tak aby nie miała ona cech stosunku pracy.

Jeżeli wydanie polecenia nie przyniesie oczekiwanych skutków, Państwowa Inspekcja Pracy ma prawo wydać decyzję administracyjną stwierdzającą istnienie stosunku pracy albo skierować do sądu pozew o ustalenie istnienia lub treści stosunku pracy. To drugie rozwiązanie będzie stosowane w sytuacji, w której zachodzi konieczność ustalenia istnienia stosunku pracy za okres wcześniejszy niż ten, który może zostać objęty decyzją inspektora pracy.

Jeżeli czytałeś mój poprzedni artykuł, zapewne pamiętasz, że wedle pierwotnego projektu PIP miał mieć prawo cofnąć się aż o trzy lata wstecz. Obecnie nie będzie to możliwe - wydając decyzję, inspektor pracy ma obowiązek uwzględnić stan faktyczny istniejący w czasie kontroli od dnia jej rozpoczęcia.

Zmiany dotyczą również wykonalności samej decyzji, która w obecnym kształcie przepisów co do zasady nie będzie natychmiast wykonalna, ale stanie się wykonalna dopiero z dniem następującym po dniu, w którym upływa termin do wniesienia odwołania, jeżeli żadna ze stron nie wniosła odwołania, albo z dniem prawomocnego orzeczenia sądu, albo z dniem nadania jej rygoru natychmiastowej wykonalności.

Najważniejszy zwrot znajduje się zatem na samym końcu - bo choć nie każda decyzja będzie natychmiast wykonalna, inspektor pracy będzie miał prawo nadać jej rygor natychmiastowej wykonalności, który następnie będzie mógł zostać uchylony przez sąd.

W proponowanych przepisach znajduje się także ciekawa instytucja zabezpieczenia roszczenia udzielanego przez sąd. Ma ono polegać na tym, iż umowa w trakcie postępowania sądowego będzie mogła zostać zmieniona, wypowiedziana lub rozwiązana jedynie na zasadach określonych w przepisach prawa pracy dotyczących powszechnej i szczególnej ochrony pracowników przed wypowiedzeniem lub rozwiązaniem umowy o pracę. Można powiedzieć, że na czas trwania postępowania przyjmiemy fikcję, iż zakwestionowana umowa rzeczywiście nosi cechy umowy o pracę, a odwołujący się, czy też pozwany, pracodawca nie ma racji, upierając się, że naprawdę zawarł umowę cywilnoprawną. Dodatkowo, o ile przemawiać za tym będzie potrzeba ochrony praw pracownika, a istnienie stosunku pracy zostanie uprawdopodobnione, sąd może także unormować inne prawa i obowiązki stron umowy na czas trwania postępowania, a nie tylko te odnoszące się do zmiany czy rozwiązania umowy.

Co ciekawe, sąd będzie mógł odmówić udzielenia zabezpieczenia jedynie wyjątkowo, gdy w świetle okoliczności sprawy będzie oczywiste, że stosunek prawny, którego dotyczy odwołanie albo powództwo, nie jest stosunkiem pracy. W każdym innym przypadku sąd ma obowiązek udzielenia zabezpieczenia w toczącym się postępowaniu.

Wśród tych plusów, pojawia się tylko jeden, choć newralgiczny, minus. Proponowana nowelizacja dąży bowiem do tego, aby toczące się postępowania sądowe były rozpatrywane jak najszybciej. Ustawodawca postuluje, aby termin posiedzenia, na którym sprawa ma zostać rozpoznana, przypadł nie później niż miesiąc od dnia wniesienia pozwu, a jeżeli pozew był dotknięty brakami - od dnia usunięcia tych braków. Czy dotrzymanie tych terminów jest możliwe? Szczerze wątpię. I to nie dlatego, że w sędziowskich kalendarzach brak tak szybkich terminów, czy dlatego, że miesiąc to dość mało nawet na obieg korespondencji. Procesy o ustalenie stosunku pracy bywają skomplikowane. Wymagają gromadzenia dowodów, często zeznań co najmniej kilku świadków. Dlatego trudno będzie, moim zdaniem, skoncentrować materiał dowodowy w taki sposób, aby po zaledwie jednym posiedzeniu sądu możliwe było zakończenie większości spraw. Oczywiście część z tych spraw będzie nadawała się do szybkiego rozstrzygnięcia, niemiej jednak wątpię, aby regułą było rozpoznawanie spraw o ustalenie stosunku pracy już w pierwszym terminie rozprawy.

Co istotne, przed negatywnymi skutkami nowelizacji może uchronić się również pracodawca, który w terminie sześciu miesięcy od dnia wejścia w życie znowelizowanych przepisów dobrowolnie doprowadzi do stanu zgodnego z prawem, a więc zawrze ze swoim dotychczasowym zleceniobiorcą umowę o pracę.

Indywidualna interpretacja również w zakresie prawa pracy

Zupełną nowością jest możliwość uzyskania przez pracodawcę indywidualnej interpretacji odnoszącej się do konkretnej umowy, stworzonej, jak rozumiem, na wzór bardzo popularnych i przydatnych indywidualnych interpretacji z zakresu prawa podatkowego. Podobna ma być nawet opłata od wniosku o jej wydanie, która ma wynosić czterdzieści złotych.

Pracodawca w składanym wniosku opisze więc stan faktyczny oraz swoje stanowisko wobec charakteru konkretnej umowy, o którą pyta, a PIP stanowisko to oceni i uzasadni, powołując się na określone przepisy prawa i ich wykładnię.

Co najważniejsze - o ile pracodawca nie zatai w złożonym wniosku żadnych faktów i szczerze opisze warunki, w jakich wykonywane są konkretne umowy, o tyle wydana interpretacja będzie go chroniła, a inspektor pracy nie będzie mógł jej zakwestionować w trakcie późniejszej kontroli.

Wszystkie interpretacje - podobnie jak te podatkowe - mają być dostępne również w Biuletynie Informacji Publicznej na stronie podmiotowej urzędu obsługującego Głównego Inspektora Pracy, oczywiście po usunięciu danych identyfikujących wnioskodawcę oraz inne podmioty wskazane w treści takiej interpretacji, co będzie pomocnym narzędziem dla wszystkich pracodawców.

Czy nowe przepisy mają szansę wejść w życie? Czy to tylko kolejna przymiarka do nowelizacji, a dalsze prace w Sejmie i Senacie wybiją jej zęby na tyle, że praktycznie nic z niej nie zostanie? Trudno powiedzieć.

Choć wiele przepisów pierwotnej nowelizacji zostało poprawionych, obecna propozycja zmian nadal budzi wiele pytań i kontrowersji wśród organizacji pracodawców i przedsiębiorców, z których ponad połowa nie popiera reformy ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy i wzmocnienia uprawnień inspektorów pracy.

Nowe przepisy, mające stanowić walkę z ?umowami śmieciowymi? stanowią kamień milowy w Krajowym Planie Odbudowy, a rządzący muszą się z niego rozliczyć wobec Komisji Europejskiej do 30 czerwca tego roku, co wskazuje, że na przestrzeni kilku miesięcy uda się uzgodnić i wprowadzić tak długo zapowiadaną i wyczekiwaną nowelizację.

autor: Marta Kosecka, adwokat, właścicielka Kancelarii Adwokackiej w Gdyni, autorka bloga przepisnagastronomie.pl