Wiosenne inspiracje sommelierskie
W oczekiwaniu na słońce i dłuższe dni planujemy, jakie trunki zaproponujemy odwiedzającym nas gościom. Pomimo że karta wina jest zazwyczaj odporna na zmiany pór roku, we współczesnej gastronomii warto być elastycznym, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom i potrzebom bywalców ogródków gastronomicznych.
Gdy wyobrażamy sobie wino idealne na ciepły, wiosenny wieczór, to portugalskie vinho verde jest jednym z pierwszych, które może nam przyjść na myśl. Wytwarzane w północnej części Portugalii, najczęściej ze szczepów alvarinho, arinto czy loureiro, to lekkie wino o niskiej zawartości alkoholu. W smaku charakteryzuje się delikatnym, początkowym musowaniem, szczyptą kwasku cytrynowego na języku, a następnie przechodzi w delikatną słodycz dojrzałego owocu cytrusowego. Świetnie sprawdza się do lekkich dań z grillowaną rybą, białym mięsem, ale da sobie również radę jako towarzysz hummusu oraz wszelkich past warzywnych.
Vinho verde, czyli w wolnym tłumaczeniu "zielone wino", ten kolorystyczny przydomek zawdzięcza swojej świeżości i łatwości w piciu. Klasycznie vinho verde wytwarza się jako wino białe, jednak możemy je także spotkać w wersji różowej, a nawet, lecz wyjątkowo rzadko, czerwonej.
Wiosna to również czas niemieckich rieslingów. Kwasowe, mineralne, ze sporą dozą cytrusowej kwasowości doskonale wkomponują się w wiosenny entourage. Riesling może przybrać kilka postaci - możemy na przykład spotkać mniej kwasowego, a bardziej kwiatowo-owocowego rieslinga feinherb. Jeśli zależy nam na winie delikatnie słodszym z większym cukrem resztkowym, to szukajmy rieslinga kabinetta. W przypadku miłośników czystej kwasowości i mineralności, idealnym wyborem będzie natomiast riesling trocken.
Króla niemieckich win w gastronomii dobrze łączyć m.in. z sałatkami z wytrawnym dressingiem. Grillowane owoce morza to również ciekawe połączenie. Słodsze rieslingi tworzą świetne pary zwłaszcza ze słonymi, dojrzewającymi serami, również tymi z przerostem niebieskiej pleśni.
Zawsze ciekawym pomysłem jest wprowadzenie do naszej selekcji choćby kilku win z popularnych kierunków turystycznych. Smaki poznane podczas wymarzonych wakacji chętnie przypomnimy sobie w ulubionych restauracja, w rodzimy stronach. Dobrze jest mieć w karcie win pozycje takie jak chorwacka grasevina - delikatnie cierpka, często lekko morska, za to przyjemnie owocowa, to prawdziwa przyjemność prosto z adriatyckich plaż. Sprawdzą się również sycylijskie grillo i catarratto, które soczystością i smakiem mogą nam przypomnieć wspaniałe rzeczy, których mieliśmy okazję spróbować na wakacjach we Włoszech. Niezmiernie cieszy mnie to, że coraz częściej w polskich restauracjach możemy spotkać jakościowe greckie wina. Kieliszek bardzo zimnego assyrtiko w towarzystwie mięsistych zielonych oliwek, a jeszcze lepiej - talerza panierowanych kalmarów - to idealny substytut greckich wakacji. Jedno jest pewne - z europejskich wojaży zawsze przywieziemy głowy pełne kulinarnych wspomnień.
Rodzimi winiarze starają się jednak, aby nie zostać w tyle i również przygotowują dla nas wiele ciekawych propozycji. Cały czas najczęściej spotykanym białym szczepem w polskich winnicach jest solaris. Ten mrozoodporny szczep charakteryzuje się wyraźnym owocowym aromatem z przewagą aromatów owoców egzotycznych. Solaris z dobrze prowadzonej winnicy to idealny kandydat na stół w sezonie wiosenno-letnim. Świetnie będzie go zestawić warzywnym szaszłykiem z cukinii i bakłażana, idealnie zgra się też z melonem owiniętym dojrzewającą szynką.
Pozostając w temacie polskich win w wiosennym klimacie, nie sposób nie wspomnieć o polskich winach musujących. Zwłaszcza te wytwarzane metodą tradycyjną (szampańską, tzw. metodą drugiej fermentacji w butelce, upowszechnioną przez producentów szampana) powinny być naszą dumą narodową i pierwszym wyborem podczas wakacyjnych kolacji.
Jako sommelier i miłośnik wina w czystej postaci, zazwyczaj nie jestem skłonny dodawać czegoś do kieliszka, rozumiem jednak, i czasem sam chętnie wypiję, dobrze skomponowanego szprycera. To popularny koktajl na bazie wina (najczęściej białego lub różowego), wymieszany w proporcjach 1 do 1 z wodą gazowaną, doprawiony plastrami cytrusów lub liściem mięty. Szprycery są często aromatyzowane gorzkimi likierami, jak angostura czy aperol (kto z nas nie słyszał o koktajlu aperol spritz?).
Co ciekawe, szprycery świetnie wypadają w wersjach bez alkoholu (choćby wspominany już aperol spritz zero procent). Restauracje to dostrzegają, poszerzając gamę dostępnych koktajli bezalkoholowych i tzw. moktajli. Dlatego coraz częściej możemy spotkać gin lub rum zero procent.
Z sezonu na sezon rośnie także grupa konsumentów poszukujących win bezalkoholowych. Winiarze nie pozostają głusi na te potrzeby. Mamy już całą selekcję zarówno ciekawych win poddanych procesowi dealkoholizacji, jak i napojów na bazie soków winogronowych aromatyzowanych ziołami oraz cytrusami. Takie zamiennik również sprawdzą się, gdy zapragniemy szprycera bez alkoholu.
Przygotowując kartę alkoholi na nadchodzący sezon, warto mieć także w pamięci miłośników piwa - najlepiej nie tylko tradycyjnego, ale i w wersji zero procent. Osobiście jestem wielki zwolennikiem wszelkiego rodzaju piw bezalkoholowych lub o obniżonej zawartości alkoholu - większość z nich może zawierać do 0,5 proc. alkoholu.
Musi jednak pamiętać, że alkohol jest nośnikiem smaku, więc poprawia walory wielu napojów, co oznacza, że proces dealkoholizacji, razem z procentami zabiera również część smaku. W winie trudno to uzupełnić, w piwie za smak odpowiada również chmiel, dlatego dobrze uwarzona IPA lub APA nawet w wersji zero procent mogą pokazać bogaty profil smakowy i być świetną alternatywą dla tradycyjnego złotego trunku.
Mam jeszcze jednego faworyta, którego często stosuje przy okazji pairingów bezalkoholowych, a jest to kombucha. To napój na bazie przefermentowanej herbaty z cukrem przy pomocy specjalnego gatunku grzybka japońskiego. Na rynku możemy spotkać całą gamę takich napojów, a wiele restauracji i winobarów same ważą kombuchę, aromatyzując ją często sokami owocowymi, ziołami lub różnymi infuzjami.
Już powoli odliczamy dni, gdy znów będziemy mogli przyjąć naszych gości przy stolikach w restauracyjnych ogródkach, a letni wiatr i gwar miasta będą współtowarzyszyć słodkiej sjeście przy kieliszku idealnie dobranego napoju na sezon wiosenno-letni.